31.07.2016

6 zdań, które architekt krajobrazu słyszy najczęściej

Zawód architekt krajobrazu, jeżeli traktowany jest poważnie, niczym nie różni się od innych pokrewnych zawodów architektonicznych czy projektowych. 

Zatem jakie zdania architekci / projektanci słyszą najczęściej?



1. PROSZĘ O PILNY KONTAKT

Najczęściej wypowiadane zdanie przez inwestorów.
Przeważnie pilny kontakt dotyczy błahej sprawy, mało pilnej, a na pewno nie priorytetowej i nie stawiającej wszystkiego na ostrzu noża.
Pilny kontakt dotyczy dodatkowej konsultacji, doradztwa, przyjazdu na teren, wytłumaczenia rysunków wykonawcy, dobrania kolorystyki materiału, zamiennika materiałowego (mimo że realizacja jest odsunięta w czasie).
Z doświadczenia wiemy, że im komuś bardziej zależy na czasie tym gorzej, że im pilniej wymagany kontakt, tym sprawa jest mało ważna i nigdy w tym ekspresowym tempie nie zostaje zrealizowana, bo gdyby była ważna to określałaby skrót sprawy, której dotyczy w tejże otrzymanej informacji -'proszę o pilny kontakt'

Z czym związane jest to zdanie?

Przede wszystkim z tym, aby szybko uzyskać informację i wymusić dodatkową pracę bez umowy. 
Inwestorzy nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że w danej chwili architekt / projektant pracuje nad innym tematem, zajmuje się pozostałymi pracami i nie ma możliwości porzucenia wszystkiego w jednej chwili, dla prostego zapytania, bądź przyjazdu na teren z godziny na godzinę. Dobry architekt / architekt krajobrazu ma ustalone określone terminy i mocno zajęty grafik, więc aby pilnie zająć się tematem, musi poprzesuwać wszystko co miał do tej pory zaplanowane i ustalone. Podobnie jest z dobrymi ekipami do realizacji - terminy planuje się z wyprzedzeniem aby móc zarezerwować termin pod realizację. Oczywiście małe zlecenia można wykonać z dnia na dzień nawet w przypadku dużych zleceń, ale aby wykonać realizacje duże i wymagające kilku tygodni, to nie ma możliwości wejścia na budowę z dnia na dzień. Na dobrego architekta też się czeka.
Ustalenie dodatkowego spotkania czy dodatkowej pracy wymaga wcześniejszego ustalenia i zatwierdzenia przez obie strony. Dobrego architekta krajobrazu, na swoim terenie chce mieć każdy, więc aby tak było trzeba na niego poczekać. Doba ma ograniczoną ilość czasu, więc projektant który zawsze ma dużo czasu widocznie nie jest tak rozchwytywany :) lub akurat zwolnił mu się w grafiku termin, bo ktoś odwołał wcześniejsze spotkanie. Nie prośmy o pilny kontakt, ale poinformujmy o co chodzi a architekt oceni czy jest to faktycznie pilne i jak sprostać dodatkowemu zadaniu w krótkim czasie.

2. KIEDY MOŻEMY TO ZOBACZYĆ (MIMO OKREŚLONYCH TERMINÓW W UMOWIE)

Niecierpliwość to główna cecha zamawiających projekt. Świeżo po podpisaniu umowy inwestorzy już w przeciągu dnia chcieliby zobaczyć efekty pracy, z wizualizacjami, rzutami, opisem i doborem materiałowym. Terminy są ustalane na początku współpracy a mimo to oczekuje się efektów od razu. "Kiedy możemy to zobaczyć" to zdanie wypowiadane przez każdego inwestora i za każdym razem przed terminem końcowym oddania projektu. Czy podpisując umowę na budowę domu czy remont również oczekuje się efektu po 1 dniu?

Z czym związane jest to zdanie?

Najczęściej jest wynikiem nacisku innych podmiotów, które będą zajmować się jednym z elementów projektowanych w terenie. Zdanie ma spowodować psychiczny nacisk, aby projekt zrobić jak najszybciej, bo już ktoś na niego czeka, bo już musi być przeanalizowany, bo inny wykonawca nie może (nie potrafi) nagiąć się do ustalonych terminów.
Często jest także wynikiem nie czytania umów, które inwestorzy podpisują, ale nie trzymają się jej zapisów. Jest to dosyć zadziwiające, ale bardzo częste i w wielu sytuacjach stwarza niepotrzebne podminowanie czy nerwowe sytuacje.
Termin po to jest proponowany i określany oraz ustalany z inwestorami, aby oszacować ostateczny czas przygotowania całej pracy i nawet jeżeli coś ulegnie zmianie, to można się przygotować do określonego czasu jaki musi upłynąć aby projekt powstał. W trakcie budowy czy realizacji również terminy ulegają zmianom, przede wszystkim dlatego, że jest się zależnym od innych czynników - innych podmiotów, transportu materiałów i to może wydłużyć pracę nie tyle z winy ekipy, co czynników, które na tą realizacje wpływają. Warto o tym pamiętać.


3. PANI/PANU ZAJMIE TO CHWILKĘ


Tak. To jedno z ulubionych zdań zarówno inwestorów jak i podmiotów współpracujących.

Doświadczony architekt / architekt krajobrazu bez problemu szacuje swoją pracę. Doskonale wie ile czasu zajmuje mu poszczególne wykonanie pracy, ile lat poświęcił na studia i pracę aby wykonywać projekty i realizacje sprawnie, dobrze, dokładnie i na wysokim poziomie. Sam może określić czy faktycznie zajmie 'to' chwilę czy też nie, a jeżeli nie to ile czasu będzie musiał poświęcić aby 'to' zostało wykonane.
Niestety mimo tłumaczenia, że 'to' nie zajmie chwili a kilka godzin, dni, tygodni, a nawet miesięcy przy ogromnych założeniach, to oczekuje się od niego żeby jednak zajęło to chwilę. Przecież projektant jest w zawodzie i załatwi 'szybko' sprawę inwestora, przy okazji, szybciutko, zamiast zlecić mu załatwianie dodatkowych spraw odpłatnie. Każde wybranie się do punktów sprzedaży, każde dodatkowe spotkanie, każde spędzenie czasu przy zmianach w projekcie to nie tylko czas, który zakłada się 'przy okazji. Do każdego z tych punktów trzeba dojechać (najczęściej punkty sprzedażowe i tereny budowy zlokalizowane są na obrzeżach i granicach dużych miast), w związku z czym sam dojazd może zająć od 15 minut do nawet godziny, więc czy 'to' naprawdę zajmuje chwilę? Kto zwróci czas i fundusze załatwienia 'tego' przy "okazji"? 

Z czym związane jest to zdanie?

Jeżeli sprawa dotyczy wykonania zmian w projekcie, zorganizowania materiałów na budowę, wyceny, a później kolejnej wyceny i jeszcze kolejnej, znalezienia innego rodzaju materiału, zamiennika, czy czegoś w mniejszej cenie to jest to wynikiem braku czasu inwestorów i brakiem chęci znalezienia rozwiązania na własną rękę. Oczekuje się, że jeżeli podpisało się umowę na projekt, to projektant będzie pracował na niej dożywotnio i nawet po 10 latach w ramach umowy znajdzie zastępcze materiały do wcześniej zaprojektowanej przestrzeni. Niestety, ale czas poświęcony na wykonanie pełnowartościowych szczegółowych wycen, wraz z wycenami innych podmiotów, które również muszą się w to zaangażować, czas poświęcony na przeszukanie zamienników materiałowych czy tańszych dystrybutorów zajmuje wiele dodatkowych godzin pracy. W takich przypadkach jest niezbędna współpraca obu stron, a nie przydzielanie ogromu dodatkowych, nieodpłatnych obowiązków projektantowi. Projektant może wykonać dodatkowe zadania mu powierzone, ale odpłatnie. Kiedy po wielu miesiącach powracamy do architekta warto zapytać czy nie będzie ponowna praca odpłatna. Czy może z dnia na dzień zająć się problematycznym tematem, albo na jaką kwotę i czas można ustalić kolejne prace. Nie oczekujmy, że w umowie dotyczącej projektu - części rysunkowej, otrzyma się jeszcze dożywotnie nieodpłatne poświęcenie czasu projektanta. Projekt to jedna oferta, doradztwo druga - nie mylmy tego.


4. NAM SIĘ TAK NIE SPIESZY (PO ZATWIERDZENIU I PODPISANIU TERMINÓW Z UMOWY)

Równie często wypowiadane  zdanie przez inwestorów. Po podpisaniu umowy, po wykonaniu części prac następuje spowolnienie kontaktów. Jak przy podpisywaniu umowy wszystko miało być 'na już', teraz odwleka się miesiącami. Kiedy telefon dzwonił praktycznie codziennie, bo temat rzekomo naglił, to jak teraz nawet spotkania nie można wyegzekwować. 
A co z podpisanymi terminami w umowie, kiedy wszystko jest wykonane? Jak wyegzekwować spotkanie aby projekt rozliczyć? 


Z czym związane jest to zdanie?


Przede wszystkim z brakiem funduszy na rozliczenie kolejnego etapu pracy. Nagle okazuje się, że inwestorzy zapłacili komuś innemu, a projektant może przecież żyć z powietrza, on nie potrzebuje.
A czas, w którym wykonał projekt to przecież jego przyjemność.
Niestety okazuje się najczęściej tak, że jeżeli problem jest w płatności za projekt, również będzie w płatności za realizację. Projekt zajmuje niewielki odsetek procentowy kwot realizacji, więc jeżeli nie jest opłacony w terminie, to co będzie w przypadku realizacji, płatności za materiały, czy pracę pracowników? Wielu wykonawców wie, że jeżeli projektant ma problem w rozliczeniu, to również i on będzie miał problemy. Szanujmy zatem wzajemnie swoją pracę i przede wszystkim czas. Czasu nikt Nam nie cofnie, a niektórzy ludzie żyją jakby byli nieśmiertelni i nie szanują przez to również czasu innych osób.
Nie dziwmy się później, że ktoś nie chce kolejny raz tracić swojego cennego czasu na zlecenia, z których słyszy tylko deklaracje i obiecywanie, że będzie 'tak' czy 'tak'. Zamiast mówić i obiecywać warto być po prostu słownym. A jak coś wypadnie, co zaburzy Naszą słowność, to wytłumaczmy dlaczego tak się stało i co w alternatywie jesteśmy w stanie zaproponować, a nie przeciągajmy tematu obiecując i deklarując rzeczy, których nie jesteśmy w stanie spełnić.


5. PRZYJEDZIESZ, POROBISZ SOBIE ZDJĘCIA

Jakże popularne słowa w ustach wykonawców, z którymi się współpracuje, którzy mają temat do realizacji, ale nie mają podstawy na której wycenią wykonanie prac, albo dokładnych pomiarów, i chcą aby zrobić tą pracę za nich (oczywiście za darmo, bo przez wiele lat nie spotkaliśmy się z tym aby ktoś za ten czas zapłacił wynagrodzenie). Obiecują, obiecują i jeszcze raz obiecują. Jedziesz na teren, ba, nawet czasami Cie zawiozą - w końcu to ich zlecenie, więc po co masz robić swoje koszty na paliwie (chociaż to jest bardzo rzadkie), robisz te zdjęcia, mierzysz (w końcu rzekomo klient będzie potrzebował projektu i wie o tym, że tam jesteś na pomiarach), w drodze powrotnej zleceniający (wykonawca) obwiezie Cię po jego dotychczasowych realizacjach, żeby również... nie nie.. nie żeby się pochwalić... żeby 'porobić zdjęcia' (bo może kiedyś się przydadzą, a on nie ma aparatu). Tak, tracisz kilka godzin czasu (jak nie pół dnia), później kolejne pół na wykonanie szybkiego szkicu z powierzchniami, a jak to zrobisz za szybko to jeszcze próbuje wymusić na Tobie żeby zrobić wycenę realizacji (chociaż realizować będzie on). Mija kilka dni, on dostaje zlecenie, a o płatności za Twój poświęcony czas nie ma ani słowa, bo przecież robisz to 'bo się znacie', 'bo współpracujecie', 'bo to zawsze tak jest na początku'.
Inwestorzy uważają później, że projektant jest z takim wykonawcom rozliczony i praca projektanta została wliczona w realizacje, ale niestety. Tak nie ma nigdy.
Na szczęście po wielu takich sytuacjach już się nie angażujesz w te 'rzekomo obiecujące' zlecenia, które nigdy nie dochodzą do skutku, bo szkoda Twojego życia. Jak natrafiasz na coś podobnego to wykonujesz to w ostatniej kolejności i najpierw zajmujesz się swoimi sprawami i priorytetami. Ileż przecież ciekawszych rzeczy można w tym czasie zrobić :)


6. CO TERAZ ROBISZ?


Kolejne fascynujące zdanie osób współpracujących. 
Co teraz robię?
Rozmawiam z Tobą :)
A ponadto co można robić w środku dnia w ciągu tygodnia jak nie pracować?

Co innego gdyby usłyszało się zdanie - nie przeszkadzam? Ale co teraz robisz? 
hm.. dlaczego ono jest tak popularne u ludzi, z którymi się pracuje czy współpracuje? 
Przede wszystkim chyba dlatego, że w branży związanej z budownictwem, zagospodarowywaniem terenów czy wykończeniówką, wykonawcy charakteryzują się wnikliwą ciekawością, bo nie mogą wręcz pojąć, jak to jest że można pracować i funkcjonować a nie całymi dniami rozmawiać przez telefon, albo jak to jest że dana firma sobie radzi, a im się wydaje że są gorsi, albo muszą być lepsi.
Jest to bardzo dziwna branża. Zawiść, zazdrość, nieuczciwe zagrania, zakładanie masek i dwulicowość to to co można spotkać na porządku dziennym. Każdy chce zaglądać do Twojego portfela, domu, życia, każdy uważa, że jak się dowie 'co teraz robisz', to będzie wiedzieć co robiłaś/robiłeś codziennie przez ostatnie miesiące swojego życia. Z ciekawości, która później prowadzi do agresji i atakowania ludzi którzy nie znoszą jak innym się udaje, rozłożyliby Cię na części i przeanalizowali co w Tobie jest takiego, czym się teraz zajmujesz że ciągle żyjesz. Jakim cudem. Jak to się stało. Kto Ci pomógł (najczęstsze domniemania :) ), kto to Ci dał, kto za Ciebie to zrobił, a jak teraz nic nie robisz ważnego to możesz popracować za mnie, żeby mi wpadły pieniądze do kieszeni, a Ty żebyś przypadkiem się nie nudziła/nudził. 
Kiedyś mieliśmy wrażenie, że takie podejście mają tylko wykonawcy dawnej daty, bo mają do tego prawo, w końcu w inny sposób kształtowała się ich droga i mogą mieć różne spojrzenie czy podejście do spraw branżowych, ze względu na swoje doświadczenia czy po prostu wiedzę którą mają. Zaskakuje Nas jednak to, że jest zupełnie odwrotnie. Osoby z doświadczeniem, które wiele lat działają na rynku bardziej szanują pracę pozostałych, niż Ci, którzy są Naszymi rówieśnikami. Rówieśnicy chcieliby zarabiać miliony, nic nie robić i żyć kosztem innych, na ich barkach, pomysłach i plecach. Są zdolni do wykorzystywania, kradzieży, oszustwa, zdrady, do osiągania własnych korzyści po trupach do celu. Dojrzałym osobom nie jest to potrzebne. Już tyle w życiu widzieli i zrobili, że wiedzą ile pracy i czasu wymaga zbudowanie korzystnej współpracy i jak ważne jest aby obie strony miały obustronne korzyści i satysfakcjonującą pracę. Wiedzą jak ważne jest aby nie zawieść siebie wzajemnie, nie zniszczyć zaufania, którym się obdarzyli, oraz nie zaprzepaścić szansy na wspólne ciekawe zlecenia. W obecnych czasach, tylko Ci którzy cenią wartość współpracy są tej współpracy warci. Dbaj o tych, którzy pamiętają o Tobie w tej biznesowej drodze, a zawsze daleko zajdziesz.

Co teraz robisz...? ;)