11.01.2017

lepiej przegrać bitwy i wygrać wojnę, niż odwrotnie :)

Na wstępie zaczniemy od tematu, a raczej artykułu, który przypomniał Nam dlaczego lubimy swój zawód i co przeszliśmy fajnego i trudnego do tej pory, o czym przeważnie nie mówimy na co dzień, a co jest warte zobrazowania.

Artykuł, który przywrócił Nam wspomnienia i do tej pory Nasze zrealizowane cele i ilość pracy, dotyczy drogi jednego z najbardziej utalentowanych i znanych polskich architektów - Roberta Koniecznego, który koniecznie przeczytajcie TUTAJ, bo naprawdę warto. 
Wiele zrozumiecie o zawodach architektonicznych, poznacie świetnie opisaną drogę, która jest bardzo zbliżona do Naszej, mimo że jeszcze tak wielkie osiągnięcia dopiero przed Nami, to chyba te najtrudniejsze mamy opanowane do perfekcji ;) Zrozumiecie ile wyrzeczeń i zaciskania pasa muszą wytrzymywać zdolne osoby, aby wreszcie świat je poznał, nagrodził, docenił, z iloma 'bitwami' muszą się zmagać, aby ostatecznie wygrać i dojść na szczyt.


Twórczość Pana Roberta towarzyszy Nam od lat i kiedy w Szczecinie realnie zaistniał jego projekt - Centrum Dialogu Przełomy od razu wiedzieliśmy, że to będzie hit nad hitami. Mnóstwo ludzi się przeciwstawiało temu pomysłowi - nie potrafili zrozumieć esencji budynku i go w pełni przeanalizować i od razu wydawali opinie - najczęściej pod wpływem równie negatywnie nastawionych osób, co w obecnym świecie jest na porządku dziennym. My za to jak zwykle broniliśmy swoich racji i teraz tym bardziej towarzyszy Nam uśmiech na twarzy, że Nasze bronienie i docenienie pomysłu, pracy i wysiłku Pana Roberta przynosi tak wiele prestiżowych światowych nagród i zapewne jeszcze nie raz będzie przynosić.

Ale nie o Centrum Dialogu Przełomów dzisiaj. O nim możecie przeczytać we wpisie wcześniejszym TUTAJ,  kiedy centrum było świeżo oddane do użytku i jeszcze wiele w Nim kończono, a my mieliśmy okazję je zwiedzić.

Dzisiaj o artykule, który tak Nas zmotywował jak mało co. Przede wszystkim dlatego, że czytając drogę tak wyśmienitego architekta, który nie patrzy na świat sztampowo jak niestety jeszcze większość istniejących projektantów, i nie boi się ryzyka, wyzwań i innowacji, czytaliśmy to tak, jakby ktoś opisywał drogę Pracowni Aranżacja.

Historie z konkursami wysyłanymi na ostatnią chwilę przypomniały Nam te same emocje kiedy to my wysyłaliśmy i wysyłamy za każdym razem nowy konkurs. Najczęściej te, które trafiały do gospodarzy konkursów kilka minut przed zamknięciem przyjęcia prac, okazywały się dla Nas wygranymi - jak np. konkurs na elewacje budynku Termoorganika Gaudi Projekt z 2006 roku, kiedy to praca dotarła przed godziną 15.00 (ostateczną) dnia ostatniego tylko dzięki życzliwości Pani na poczcie, która przytrzymała kierowce z Pocztexu 5 minut dłużej, aby zabrał jeszcze konkursową przesyłkę. On się zgodził poczekać i jak tylko Pani podbiła stempel - zabrał paczkę i wyruszył, nawet się nie odwracając. Gdyby nie ich wyrozumiałość, paczka zostałaby wysłana kolejnego dnia rano i już nie dotarłaby na czas i o żadnej nagrodzie mowy by nie było. A żeby zorganizować wtedy fundusze i ten projekt wysłać...a później telefon o wygranej i ten moment w którym został odebrany, podróż do Warszawy na oficjalne wyniki, które były trzymane w tajemnicy, gigantyczny czek (który mamy do dzisiaj), wywiad w telewizji i do prasy... oj naprawdę - historia na kilka postów, ale tego nawet nie da się w pełni opisać. Łzy szczęścia po wielu trudnościach - jeżeli kiedyś doświadczyliście to będziecie wiedzieć w czym rzecz.

Przypomniało Nam się również jak przed każdym konkursem pojawia się maraton braku snu. Architekci czy projektanci, którzy tego nie przeżyli, nie wiedzą czym jest prawdziwe projektowanie :) 
4 dni bez snu z jedną drzemką 3 godzinną - to Nasz wyczyn :D Emocje niepojęte, ciało wbrew pozorom zrelaksowane, a tylko umysł tak parował od natłoku pracy, że spać się po prostu w ogóle nie chciało. Kiedy wszystko zostało wysłane - dopiero wtedy można było poczuć się jak po naprawdę ostrej balandze i upojnych alkoholowych przeżyciach, mimo że w trakcie pracy, przy życiu podtrzymywała tylko kawa. Nawet w ubiegłym roku kiedy wysyłaliśmy konkurs Tetris wszystkie przeszkody stawały na Naszej drodze, ale że my nie poddajemy się nigdy...:) ...no cóż, na konkurs praca dotarła mimo trudności :)

Do tej pory wszelkie konkursy, które wysyłamy mają po drodze jakieś przeszkody, albo są wysyłane na styk z czasem. Dzieje się tak, bo albo chce się wykonać projekt jak najlepiej do samego końca - w końcu jak będzie upubliczniany to warto, aby był wypieszczony do końca (niestety w Naszym przypadku zawsze czujemy niedosyt skończenia, więc wysyłam to co zdążymy zrobić), albo inne - nazwijmy to - bardziej przyziemne, prywatne zlecenia, obowiązki firmowe, pochłaniają więcej Naszego czasu kosztem pracy konkursowej i wówczas trzeba poświęcić noce na cudowną kreatywną konkursową pracę - inwestorzy nei mają odwagi do wielu rozwiązań, a konkursy dają Nam pełne pole pokazania Naszych umiejętności, doświadczenia a przede wszystkim kreatywnego i innowacyjnego myślenia.

Jeżeli ktoś poszukuje ekstremalnych wrażeń, to niech kiedyś zrobi konkurs na ostatnią chwilę, wyśle i poczuje to, co człowieka ogarnia po otrzymaniu kwitka wysyłki :) Nieporównywalne z niczym - my jesteśmy od tego chyba uzależnieni ;P

Historia Pana Roberta o pracy w samochodzie czy nietypowym biurze - u Nas również przez pewien czas była na porządku dziennym. Praca w samochodzie czy na budowach, to standard. Komputer używany w ekstremalnych warunkach to normalna kolej rzeczy kiedy jednocześnie trzeba dopilnować budowy i wykonać bieżące projekty, aby nie okazało się, że brak snu przeciągnie się z 4 dni do miesiąca czasu (kiedyś Nam się to zdarzyło - ojj wygląda się wtedy jak zombie :) ).
Czasami po prostu odległości pomiędzy budowami a biurem są tak duże, a odstępy godzinowe pomiędzy spotkaniami są tak krótkie, że najprościej w świecie lepiej wykorzystuje się ten czas na prace w samochodzie niż jeżdżenie w kółko samochodem marnując czas na przejazdy.
Teraz już jest inaczej, inne miejsca, inni ludzie wokół, większy spokój, i świetne miejsce do pracy, chociaż praca w samochodzie to dla Nas stale otwarty temat i cała przyjemność projektowania :)

Do wielu tematów z artykułu możemy odnieść się również ze swoimi doświadczeniami, ale te są najbardziej obrazowe.

Czasami śmieszy Nas to jak ludzie muszą mieć wszystko na start - świetne sprzęty, gigantyczne biuro, genialny samochód, mieć całą otoczkę kontrahentów, którzy naganiają im zlecenia, tylko w tym wszystkim brakuje jednego - innowacyjnego i kreatywnego spojrzenia na projektowanie i pozostawianie po sobie zleceń o wartości ponadczasowej, dążenia do pozostawienia na ziemi rozwiązań nietypowych, które zapiszą się w dziejach ludzkości na dłużej. 

Taka droga jest znacznie trudniejsza, ale czy nie jest wartością zawodów architektonicznych?