14.09.2017

kiedy w starym, możemy zobaczyć nowe, czyli Gdynia naszymi oczami


Jeszcze tak niedawno Pracownia Nowoczesności gościła w Gdyni. Była to Nasza pierwsza wizyta w tym mieście, więc tak jak w każdym innym miejscu poszukiwaliśmy przede wszystkim nowoczesnych rozwiązań. Nowoczesnych nie tyle pod względem nowości, co nowoczesnych w wyrazie, interesujących z wyglądu, a także o niestandardowych połączeniach.
Naszą uwagę przyciągnęło kilka miejsc. Ze względu na różnorakie funkcje i nie możność przystosowania ich wszystkich do jednego tematu, postanowiliśmy pokazać je łącznie w jednym temacie i podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

Dlaczego dzisiejszy temat dotyczy szukania nowego w starym?


Przede wszystkim dlatego, że otoczenie, w którym żyjemy, wychowujemy się, mieszkamy, miejsca, które z początku mogą wydawać Nam się nieznane, tak naprawdę po dłuższym Naszym przebywaniu w nich stają się stare, znane i nie robią już na nas wrażenia. Umiejętność znalezienia w nich czegoś nowego, innowacyjnego, nowoczesnego czasami jest trudne i niezauważalne.

Patrząc na te same przestrzenie często widzimy je inaczej. Osoby, które patrzą na nie codziennie nie zwracają na nie uwagi, osoby które widzą je pierwszy raz dostrzegają ich urok, detale, interesujący wyraz.

Dzisiaj pokazujemy Nasz spacerowy misz-masz turystyczny, w którym złapane są nowoczesne akcenty, z początku nie dla wszystkich widoczne. I tak jak wyraziste są nowoczesne rozwiązania, które często wyróżniają się również intensywnym, pozytywnym kolorem, tak mało wyraźne stają się kontrasty połączenia starego z nowym, czy klasycznych rozwiązań z nietypowo dobraną roślinnością.

Nasz spacer ulicami Gdyni przedstawia namiastkę różnorodności tego miasta. Namiastkę miejsc bardzo znanych turystom jak i tych, które trzeba odnaleźć i dojrzeć samodzielnie.
Ukryte kolorowe parasolki, które rozjaśniają smutny deszczowy dzień, fioletowa elewacja budynku, która rozwesela wąską uliczkę, kolorowa oprawa okien, przebijające się wśród zwiewnej roślinności traw kolorowe kwiatostany, czy tryskająca woda w fontannie, której nie przeszkadza żadna pogoda, bo przy każdej prezentuje się wyraziście mimo dużej ilości lat, to tylko jedne z nielicznych fragmentów miasta jakie udało Nam się zobaczyć.

Bardziej szczegółowe sprawozdanie mieliście okazję już zobaczyć we wcześniejszych wpisach, ale dzisiaj takie Nasze podsumowanie wizyty w Gdyni i kilka nowoczesnych ujęć zwykłych uliczek.

Za co Wy lubicie Gdynię? Z jakiego powodu lubicie bądź chcecie się do niej wybrać? A może za co ja kochacie jako mieszkańcy?
Dajcie znać w komentarzach co Was urzeka w tym mieście.